niedziela, 20 marca 2011

KRAINA SAMÓW - LAPONIA

Z Rovaniemi ruszyliśmy w stronę Inari-wioski Samów z pieknym muzeum. Zatrzymaliśmy się na campingu w Sodankyla. Świetny domek z 4 łóżkami , lodówką i kuchenką elektryczną kosztował ok 200 zł. Warunki super. Czyściutko i miło. Podobno tydzień wczesniej skończyly się zawody skuterów wodnych. Mielismy więć szczęście z domkiem. Tydzień wczeście było w Sodankyla pełno. (zjechało ok. 2 tyś ludzi. CHA, CHA tydzień wcześniej do Trójmiasta na Opener Festiwal, paradę żaglowcow i jarmark domionikański oraz zwykłych turystów przyjechalo ok. milion ludzi. Oni tu nie wiedza co to znaczy dużo ludzi.). Kolację jemy sobie w wielkim tipi na środku campingu. Kielbaski z grila niezbyt się udały, ale po całym dniu i tak było pysznie. Nastepnego dnia ruszamy do Inari. Zwiedzamy muzeum Samów -Siida. Niesamowicie przygotowane od współczesnych ekspozycji po skansen domów jak równiez pułapki na dzikie zwierzęta. Czlowiek zawsze wykazywał się niezwyklymi pomysłami, aby ujarzmic nature. Muzeum bylo bardzo profesjonalnie przygotowane i zrobiło duże wrażenie na moich córkach. Z Inari ruszyliśmy do Karasjok do Sapmi Park - to już Norwegia. Samo muzeum, dość drogie, nie zrobiło na nas zbyt dużego wrażenia. Pobyt w muzeum uratowała prezentacja multimedialna, która uratowala te wizytę. Była niesamowita. Prezplatające sie obrazy z muzyka Samów na długo utkwiły w naszych umysłach.




0 komentarze:

Prześlij komentarz