niedziela, 20 marca 2011

FINLANDIA PACHNĄCA LASAMI

Helsinki zrobiły na mnie wrażenie troche mniejszego Trójmiasta - własciwie takiej większej wioski. Oczywiscie przesadzam. Skupiliśmy się po prostu na najważniejszych zabytkach. Główny plac z pomnikiem Aleksandra, Sobór Uspieński, Nabrzeże. Ciche uliczki i...mnóstwo autokarów z Rosji z turystami. Nie bez powodu Helsinki sa bardziej rosyjskie z wygladu niż skandynawskie. Pewnie Rosjanie chetnie by tu wrócili, ale Finowie potrafili zatrzymac taka potęge jak Rosja i pewnie ani mysla o zmianach terytorialnych.
Po kilkugodzinnym zwiedzaniu Helsinek ruszamy do Lahti. Trafiamy na jakieś zawody sportowe ..staruszków! Jestem pełen podziwu. W Polsce jest to na razie jeszcze chyba nie do pomyślenia. Kibicujemy tym najstarszym. Oglądamy też skoki na skoczniach. Wygląda to dość zabawnie, bo po skoku skoczkowie rozdziewają się i z nartami na nagich barkach wchodza znowu do gory. Ruszamy do Oulu. Planem jest dotrzeć na nocleg a rano zwiedzic miasto. Niestety na campingu w ulewnym deszczu dowiadujemy się , że nie ma wolnych domków. Ruszamy na poszukiwanie nastepnego campingu. Wynajmujemy domek gdzieś pod Oulu. Warunki okropne, marne , taki wczesny Gierek z rozpadającymi sie meblami. I to wszystko za 80Euro. Do tego mnóstwo komarów. Robimy dobra minę. Jak tak będzie dalej z noclegami to tragedia. Zjadamy kolacje, pijemy piwo i idziemy spać. Z przyjemnością opuszczamy ten camping. Zwiedzamy Oulu - białe miasto. Jest to jednak mieścinka, która w Polsce nie zrobiłaby wrażenia. Na szczęście nie przyjechalismy tu zwiedzać miast. To co najpiękniejsze w Skandynawii to natura. Z Oulu ruszamy do Rovaniemi.


0 komentarze:

Prześlij komentarz