wtorek, 2 września 2008

NA ŁONIE NATURY

To film o tym tytule. Zacząłem ogladac i nie wiedziałem o co chodzi. Andzrej Bursa? Przeplata sie poezja z muzyką. Bohater ucieka od materialnej rzeczywistości. Pozbywa sie kart kredytowych, pieniedzy i zaciera za soba ślady. W pierwszym odruchu zapusciłem brodę i wlosy. Szkoda mi bohatera filmu - na koniec nie potrafi wydostać się z z zza rzeki na Alasce. Umiera z wycieńczenia i glodu. Film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. Na końcu pokazuja prawdziwe zdjęcie. Nasz bohater dochodzi do wniosku, ze nie wolno byc samemu. Ale jest już za późno. Tymczasem wszyscy, z którymi sie zetknął zostawali z piętnem dobrego człowieka. Dawno zaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. dał do myslenia. Być moze nasza pogoń za pieniędzmi i lepszymi warunkami zycia jest bez sensu. Może lepiej skupić się na relacjach między ludźmi. Sa wazniejsze chyba niz nowy samochód czy kafelki w łazience. Myślmy więc...!

0 komentarze:

Prześlij komentarz